Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Giaur - treść lektury - strona 20

zdrady,

    Jam spełnił swoje, zemścił się nad tobą.

    A teraz, dalej — w świat —jadę sam z sobą”.

     

    * * *

     

    Na polu słychać brzęk dzwonków wielbłąda

    Matka w ogrodzie z altany wygląda.

    Na łąkach błyszczy już wieczorna rosa,

    Już ku wschodowi ciemnieją niebiosa

    I rozniecają drżących gwiazd ognisko.

    Już wieczór. — Hassan zapewne już blisko.

    Matka stroskana zstępuje i bieży

    Do swych haremów, i pogląda z wieży:

    Nie widać! nie zwykł jeździć tak pomału —

    Nie zwykł popasać nawet w czas upału.

    Nie przysłał darów ślubnych — czy się lenił?

    Czy konie strudził? czy serce odmienił?

    Skarga niesłuszna. — Już Tatar posłaniec

    Widny z daleka, już na skały kraniec

    Wstępuje zwolna —już zjeżdża z urwiska

    I wąwozami na dół się przeciska

    Koń nic nie winien, koń pewnie'z ciężarem,

    Zapewne ślubnym objuczony darem.

    Tatara mile przyjmę i nagrodzę

    Za prędką jazdę po takiej złej drodze.

     

    W bramie zsiadł Tatar, od siodła odpina

    Juki niewielkie: czy to dary syna?

    Na twarzy smagłej bladość: czy to smutek?

    Czy podróżnego utrudzenia skutek?

    Odzież spryskana krwi świeżej kroplami:

    Może poranił konia ostrogami?

    Rozwinął pakę — o aniele święty!

    O Azraelu!* to zawój rozcięty!

    To syna szaty, całe krwią zbroczone!

    „Pani, okropną twój syn pojął żonę,

    Mnie oszczędziły ręce poganina,

    Bym ci pokazał krew twojego syna.

    Legł śmiercią mężnych, pokój Hassanowi!

    Przekleństwo wieczne zabójcy Giaurowi!” —

     

     

    * * *

     

    Turban w kamieniu prostym wyrzezany *

    I słup już dzikim zielskiem opasany,

    Na nim z Koranu modlitwa wyryta,

    Którą dziś ledwie podróżny wyczyta:

    To cały pomnik w bezludnej ustroni,

    Gdzie Hassan zginął od niewiernej broni.

    Zacny Osmaniis*; nikt między wiernymi