Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Giaur - treść lektury - strona 6

tylko człowieka o — litość.

    Dziwna! tu ziemia oddycha pokojem,

    A serce ludzkie — chucią i rozbojem.

    Czyż kraje światła na nowo ogarnie

    Noc namiętności rządzących bezkarnie? —

    Patrząc myśliłbyś, że tu zbuntowani

    Wojsko aniołów zwalczyli szatani,

    I cherubinów trony dziś przywłaszcza

    Tłum, który piekieł wyzionęła paszcza.

    Tak śliczny kraj ten, ojczyzna rozkoszy,

    Tak brzydki tyran, co go dziś pustoszy!

     

    Kto na śmiertelnym oglądał posłaniu *

    Nim dzień przeminął, pierwszy dzień nicestwa,

    Piękne oblicze zaraz po skonaniu,

    Ostatni trudów i bólów jestestwa;

    Nim śmierć ostatnim przyciśnieniem ręki

    Zgładziła rysy, gdzie chronią się wdzięki:

    Kto pomni twarz tę anielsko—łagodną,

    Tak zimno piękną, tak smutnie pogodną!

    Zda się w letargu zasypiać głęboko,

    Zda się być żywą — gdyby nie to oko,

    Gdzie już nie świeci ni łza, ni namiętność,

    Gdzie mieszka zimna, wieczna obojętność

    I straszy widzów, i serca im studzi,

    I z oczu trupa wpada w serca ludzi —

    Gdyby nie wzrok ten, nim pierwszy dzień minie

    Nim ta godzina — w tej jeszcze godzinie

    Śmierć tak łagodnie, niewidomie wladnie,

    Że jej tyraństwa nikt zrazu nie zgadnie!

     

    Dziś do tej twarzy Grecyja podobna,

    Martwa od dawna, leczr dotąd nadobna;

    Jej widok ziębi, jej wdzięk do łez wzrusza,

    Bo już piękności nie ożywia dusza.

    Jej wdzięk jest tylko uśmiech pozostały

    Na chwilę w ustach, co ducha oddały,

    A jej rumieniec — chorowita krasa,

    Która na trupich licach nie zagasa,

    Ostatni odbłysk zachodnich promieni,

    Co się wokoło ruiny czerwieni;

    Ostatnie czucie, co żegna nadzieję,

    Iskra niebieska, która dotąd tleje,

    Lecz już swej miłej ziemi nie rozgrzeje.

     

    Ojczyzno mężów nieśmiertelnej chwały!

    Każda dolina, każdy wierzch