Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Giaur - treść lektury - strona 8

treści

    Natchnęły muzę do polotów szczytnych,

    W ślad muzy greckiej wieków starożytnych;

    Gdy ludzie byli ziemi swojej godni? —

    Dziś, do niczego niezdatni — prócz zbrodn

    Z ognistą duszą, co by mogła siły

    Natchnąć do dzieła godnego pomników,

    Dziś oni pełzną z kolebek w mogiły

    Niewolni — gorzej — słudzy niewolników *,

    Zmazani całą szkaradą, co brudzi,

    Niewiele wyższych nad zwierzęta, ludzi;

    Nie mają nawet tej dzikich odwagi,

    Piersi gotowej przyjąć oręż nagi;

    Tylko rozwożą przez sąsiednie państwa

    Z nowym towarem stare oszukaństwa;

    W tym tylko widać Greków dowcip dawny

    I z tego tylko Grek na Wschodzie sławny.

    Daremnie Wolność tylekroć zaklina,

    Aby skruszyli jarzmo poganina,

    By kark podnieśli, zgięty łańcuchami!

     

    Nie — Grecy! — nie mam litości nad wami.

    Przecież z Grecyji wziąłem te powieści,

    Z czasów niedawnych i żałosnej treści.

    * * *

     

    — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —  

     

    Z dala, śród morza pogodnego błyska,

    Szybko pod cienie nadbrzeżne się wciska

    Statek; rybacy poznali z obrotów,

    Że to piratów statek lub Majnotów *;

    Chcą z barką swoją w cieniach się przewinąć

    I brzeg niepewny z daleka ominąć;

    Choć im trud dzienny osłabił ramiona,

    Choć rybim łowem barka przeciążona,

    Silnie wiosłują, rudel krzywią w stronę,

    Aż dopłynęli do Porto—Leone,

    Gdzie ich noc czeka, noc prawdziwie godna

    Kraju wschodniego — cicha i pogodna.

     

    * * *

     

    Kto tam grzmi konno po skalistej drodze? —

    Wygięty naprzód, na wiatr puścił wodze,

    Kopyt tętenty jak grzmoty po grzmotach

    Wciąż budzą echa drzemiące po grotach,

    Koń jak kruk czarny, a na bokach piana,

    Jak gdyby świeżo z morza zszumowana.

    Wieczór już uśpił fale morskich toni,

    Ale nie serce tej dzikiej