Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Giaur - treść lektury - strona 9

pogoni.

    Groźnie na jutro niebo się zachmurza,

    Ale groźniejsza w sercu Giaura burza.

    Nie znam cię, rodu twego nienawidzę,

    Ale w twych licach takie rysy widzę,

    Które w pamięci kiedy się raz wrażą,

    Z czasem się głębiej werzną, lecz nie zmazą.

    Tyś młody, blady, lecz namiętne bolę

    Gorzały długo na twym smagłym czole.

    Złe oko twoje choć mnie nie urzekło,

    Choć jak meteor błysnąwszy uciekło,

    Zgadłem, że Turek takiego człowieka

    Powinien zabić — lub niech sam ucieka.

    Tam — tam — poleciał — śladem jego biegu

    Szły mimowolnie oczy me wzdłuż brzegu,

    A chociaż z taką szybkością prześcignął,

    Choć jak latawiec tylko w oczach mignął,

    Jego wzrok, jego twarz na kształt pieczęci

    Wciśnione czułem w głąb mojej pamięci.

    I długo w uchu huk kopyt słyszałem

    Czarnego konia lecącego czwałem.

     

    Spiął ostrogami, wbiegł na wierzch opoki

    Ocieniającej głębinę zatoki,

    Obleciał wkoło, znowu na dół gonił,

    Skałą od moich oczu się zasłonił.

    Zgadłem, dlaczego: temu, co ucieka,

    Jest obrzydliwą źrenica człowieka;

    On najpiękniejsze na niebiosach gwiazdy

    Klnie, że zdradzają ścieżki jego jazdy.

    Zbiegając z góry, nim konia nawrócił,

    Spojrzenie straszne, jak ostatnie, rzucił.

    I wybiegł znowu, znowu w górę skoczył.

    Wtem nagle stanął, konia w bok zatoczył

    I patrzy z góry, na strzemionach staje —

    Czegóż on patrzy, tam, w oliwne gaje?

    Księżyc na nowiu wschodzi zza gór grzbietów,

    Błyszczą nad miastem lampy minaretów,

    W mieście wre teraz Bajramu uciecha;

    Tu, choć nie dojdą ni wystrzałów echa,

    Ni muzułmanów pobożne okrzyki,

    Przecież błysk widać każdej tofaiki *.

    Bo dziś zachodzi słońce Ramazanu,

    Dziś Bajram święcą wyznawcy Koranu *,

    Dziś... Lecz ty, Giaurze, kto jesteś? co znaczy

    Twój